Ostatnie tankowanie zaliczam do lądowań na innej planecie. Pod względem sprzedażowym oczywiście. Podjeżdżam pod dystrybutor, czeka przy nim miły pan. Nie mam nic przeciwko, że on tam jest, dla wielu osób, które nie lubią same tankować, jego obecność jest zbawienna. Jednak umówmy się, on nie jest tam tylko po to, żeby nas wyręczyć. Jego zadaniem jest dosprzedaż zanim dojdziemy do kasy. 

Rozmowa zaczyna się tak:
- Dzień dobry, co tankujemy?
- Dzień dobry, diesel poproszę.
-Shell V-Power Nitro+ czy Shell FuelSave?
- ...
- To Shell V-Power Nitro+ czy Shell FuelSave?
- Proszę pana, a zwykły diesel jest?
- A nie chce pani jeździć dłużej dzięki formule Shell V-Power Nitro+?
- Mam zwykły samochód, a on potrzebuje zwykłe paliwo. To ma pan zwykłego diesla?
- ... , a płyn do mycia szybek pani chce?
- Dziękuję.


www.regiomoto.pl
Rozmowa rodem z innej planety, Marketingowo świetnie, bo pracownik przeszkolony i prawidłowo recytuje te wszystkie bajery i próbuje sprzedać sroższe paliwo, oraz wysokomarżowy płyn do mycia szyb, tyle, że w kontekście interakcji z klientem pomysł totalnie spalony w mojej opinii. Klient ma rozumieć co się do niego mówi. Zadaniem pracownika jest nawiązanie zwykłej rozmowy, bez powtarzania niezrozumiałych nazw rodem z marketingowego laboratorium pomysłów. 

Jeśli ktoś jest ciekawy co stoi za tymi tajemniczymi nazwami, zapraszam do kliknięcia w nazwy, odeślą Was na stronę producenta paliwa. 

Drogi Shellu, autentyczny i zrozumiały kontakt pozwoli Ci sprzedać więcej aniżeli regułki naszpikowane "turbo", "hiper", "super', "power", "dynamic", "nitro", etc.