Kilka dni temu mój kolega Jarek przymierzył się do jazdy próbnej autami, które leżą w polu jego zainteresowania. Wymagania miał konkretne - Opel Zafira lub Seat Alhambra prosto z salonu. Postanowił za pośrednictwem sieci umówić się na jazdę próbną. 


Sieci dealerskie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom klienta i umożliwiają za pomocą formularza na swoich stronach www kontakt z dealerem w tej sprawie. Jest to ważny element procesu sprzedaży, więc trzeba kwestię dobrze przemyśleć. Zainteresowany klient bez problemu odnajduje formularze i może je wypełnić:




Idea jest taka, że po wypełnieniu formularza klient oczekuje na kontakt zwrotny od dealera. Wszystko do tego momentu działało bez zarzutu.

Jarek uzbroił się w cierpliwość. Doczekał się telefonu i dowiedział się, że jazda próbna nie odbędzie się ponieważ modeli testowych, które wybrał (w przypadku obu marek!) nie ma do dyspozycji w Poznaniu.
 
Moim zdaniem ŻENADA! Klient ma do dyspozycji kilkadziesiąt lub tysięcy złotych i nie może wypróbować auta, które wybrał? Może ja nie rozumiem sposobu sprzedaży aut, ale myślę, że uniemożliwianie jazd próbnych klientom jest prostą drogą do odebrania ich sobie. 

Dealerzy (szczególnie Opla i Seata)! Dlaczego kiedy klient wybiera rzadki model ma mu zależeć bardziej na jego kupnie niż Wam na jego sprzedaży? Coś tu jest nie tak.