Większość z nas stara się w dzisiejszych czasach przyciąć wydatki. Problem polega na tym, że wciąż chcemy chodzić na zakupy czy to po zimowe niezbędniki czy małe luksusy. Wiemy teraz, że jest trudniej wydać pieniądze w pewnych okolicznościach. Profesor Niro Sivanathan z London Business School dowiódł w swoich badaniach, że kiedy jest nasze poczucie własnej wartości jest atakowane np. poprzez czyjeś uwagi, wymówki, jesteśmy w stanie wydawać ponad 30% więcej niż kiedy czujemy się ze sobą dobrze. 












Jest to również jeden z powodów, dla których z taką łatwością płacimy kartami kredytowymi. W przypadku gdybyśmy mieli zobaczyć, ile gotówki naprawdę wydajemy, najpewniej zastanowilibyśmy się nad zakupem 2 razy.
Emocje są nieodwołalnie związane z zakupami. Jak donosi redakcja „Huffington Post”co trzeci Amerykanin traktuje zakupy jako sposób radzenia sobie ze stresem. Bo ludzie kochają to poczucie ekscytacji, kiedy trafią na coś co im się podoba, uwielbiają przesuwać  kartą kredytową po czytniku i dźwięk potwierdzenia  przyjęcia transakcji. Prozaiczne czynności, a ile endorfin w głowie!
Ale jest oczywiście druga strona medalu. Kupowanie pod wpływem emocji rodzi stosy niepotrzebnych rzeczy. Po chwili namysłu, okazuje się, ze ich nadmiar nadal nie poprawia nastroju, a wręcz przeciwnie piętrzące się nietrafione zakupy sprawiają, że czujemy się przygnieceni ich ciężarem. 
Terapia zakupowa dla klientów jest czymś chwilowym, dla obsługujących stanowi pozorne źródło zarobku. Lecz gdy przychodzi ostateczna refleksja, zakupy tracą swój blask gdy mają zagłuszać negatywne emocje.

A co Wy sądzicie o zakupowej terapii?