Czy to regularny sklep czy też outlet visual merchandising, obsługa klienta, ceny asortymentu, wybór mają znaczenie. Szczegóły są ważne. Odwiedziłam niedawno jeden z outletów i miałam doskonały przegląd sklepów z modą męską. Specyfika centrum handlowego pokazuje, że można spodziewać się sklepów innej rangi niż te regularne. Nie spodziewając się przysłowiowego "Wersalu", rzuciliśmy się w wir zakupów. 

Okazało się, że kupno kilku męskich koszul, było okazją do dokonania kilku nowych obserwacji na temat handlu. Wrażenia były bardzo różne, od skrajnie negatywnych po zachwyt.
W pierwszym sklepie powitał nas wyluzowany chłopak, który zachwycił mnie swoją podzielnością uwagi. Był w sklepie sam, a obsługiwał naraz 3 klientów. Każdemu z nich doradzał, żartował, znajdował czas na nawiązanie autentycznego kontaktu. Miał w sobie wiele swobody i mimo, że jego "swojski język" w stylu: "Kurde, widzi pan, nie mam pana rozmiaru", który niejednego klienta mógłby zaskoczyć, w tej roli wypadł doskonale. A ponieważ znam ten sklep i odwiedzam go kilka razy w roku widząc nieprzerwanie tego sprzedawcę w świetnej formie, mam wrażenie, że jest na dobrym miejscu. 
Wizyta w kolejnym sklepie zakończyła się znalezieniem kilku ciekawych cenówek. M.in. promocją na swetr męski... Obsługujące panie swoją postawą wobec klienta dowiodły, że nie zależy im na zarobieniu pieniędzy, a ich podstawowym zajęciem jest  to, by siedzieć i ładnie pachnieć.
Miodem na moje serce było spotkanie z ekspedientką w sklepie z elegancką modą męską. Mimo wysokich cen, sprzedawczyni potrafiła w dynamiczny sposób nawiązać rozmowę, w przymierzalni wykazała się taktem i wyczuciem, doradzała, próbowała dosprzedać komplementarny towar, co nie zdarza się często. Nawiązała świetny kontakt i spowodowała, że klient został przekonany do zakupu. Niestety czar prysł w kolejnym butiku, w którym koszule testowe, które są podawane do przymiarki klientom były zabrudzone i nieświeże. Bardzo niedobre wrażenie. Jeśli nie rozpakowuje się każdej koszuli dla klienta, co jestem w stanie zrozumieć, to trzeba prać koszule do przymiarek. Bezwzględnie! Aż strach pomyśleć ilu klientów miało na sobie wcześniej te rzeczy. Słabo. A był to sklep znanej marki...Dobrym znakiem i nadzieją na lepsze jutro była postawa sprzedawczyni w ostatnim ze sklepów, którą odwiedziliśmy na kilka minut przed zamknięciem. Bez oporów pani pozwalała mi przebierać w asortymencie, by znaleźć interesujący mnie wzór. Cierpliwie nas obsługiwała nie okazując śladów zniecierpliwienia. U niej również kupiliśmy towar, chcąc wrócić po więcej. 
Podsumowując naszą wizytę w outlecie mam wrażenie, że było lepiej niż się spodziewałam pod względem obsługi. Wystroje sklepów pozostawiały chwilami nieco do życzenia, ale nie od razu Rzym zbudowano:)