Na FB powstała społeczność konsumencka, która jest kolejnym przejawem tego, że media społecznościowe są opiniotwórcze. Struktura serwisów jest prosta: każde miasto ma swoją indywidualną stronę. Np. jeśli jestem niezadowolona z usługi w Poznaniu szukam:
https://www.facebook.com/NiePolecamWPoznaniu



Internauci na fejsbukowym profilu danego miasta mogą zamieścić post ze swoją opinią. Tak jak tu:













Przykładowo,prawie 10000 fanów na stronie poznańskiej, 6000 na wrocławskiej, ponad 7000 na krakowskiej czyni te fora nośnymi źródłami informacji.

Przykładowe opinie:
"Natalia nie poleca:
oj nie polecam... nikomu! Salon Piękności "Gwarna 8" tragicznie nieprofesjonalni... a i o "przepraszam" nigdy nie słyszeli! złe wpisy kasują i blokują użytkowników, tak było ze mną, moimi wpisami i zdjęciami na ich profilu. Dlatego zamieszczam je tutaj https://www.facebook.com/kredzior/posts/10151906599256100"



"Patrycja:
Nie polecam pralni w pasażu grunwaldzki. Nowy garnitur raz noszony oddany został do "odświeżenia" przed ślubem. Po odbiorze okazało się, że guziki same się stopiły, garnitur wygląda jak psu z gardła wyjęty, metka sama zniknęła... ale Panie (Baaardzo wątpliwie uprzejme ) twierdzą że wszystko jest ok... Na reklamację odpowiedź.. doprowadzimy go do porządku. Ok., trzy dni przed ślubem odbi...eramy po raz drugi... guziki NOWE (w innym kolorze - ale to szczegół) same się znalazły, garnitur się wyprasował, ale że po złożeniu na płasko marszczy się przy guzikach, a po założeniu wygląda jak po starszym rodzeństwie to nie ważne. Kolejna reklamacja - czekanie dwa tygodnie na opinię rzeczoznawcy... konieczność kupna kolejnego garnituru po czym przychodzi odpowiedź, .z której wynika, że oczywiście wszystko jest ok"

"Przydatne info na temat pubu Pod Minogą. Podczas koncertów na górze piwo NAGLE drożeje o 2 złote, podczas gdy na dole wciąż kosztuje 5.50zł Nie polecam nabierać się na ich triki wycyckania człowieka z pieniędzy."

Jak sądzicie, czy takie strony są potrzebne i mają rację bytu?