W ostatnich dniach dowiedziałam się o niekorzystnych zmianach dla klientów na poznańskich Termach Maltańskich. O kompleksie basenowym pisałam tu: http://www.skillpoint.com.pl/2013/04/ogolna-ocena-710-plusy-nowy-obiekt.html
Dlaczego oskarżam Termy o negatywną postawę wobec klientów? Zmieniono zapisy regulaminu. Do tej pory klienci w cenie godzinnego biletu mieli zagwarantowane 10 minut na przebranie się. Niestety usunięto z regulaminu część na temat dodatkowego czasu. Zmiana nie została zakomunikowana klientom w przejrzysty sposób, np. na stronie www.
Wielu klientów przyzwyczajonych do pobytu trwającego zwykle 70 minut ze zdziwieniem musi od kilku dni dopłacać. Kwoty są nieznaczne. Złotówka czy dwie, jednak w skali tygodnia, miesiąca czy roku kwoty są pokaźne i solidnie zasilą budżet obiektu. 














Jestem zadziwiona "wyluzowaną" wypowiedzią rzeczniczki prasowej Term dla portalu epoznan.pl: W tej chwili mamy lato, myślę, że nasi klienci już nas poznali i mam nadzieję, że również polubili. To 10 minut nie jest już konieczne.
Ponoć klienci przyzwyczaili się do systemu elektronicznego pomiaru czasu i przez to spędzają mniej czasu w szatni. Według mnie to niefortunna gafa. Termy Maltańskie po raz kolejny demonstrują brak pomysłu na przyciągnięcie klientów. Decyzje, które zapadają prowadzą do utrwalenia opinii, że nie jest to miejsce walczące o zainteresowanie klientów. A szkoda, bo mogłoby to być miejsce pełne zadowolonych klientów.