W amerykanskich sklepach zauwazylam proste rozwiazanie pozwalajace w sposob uczciwy regulowac polityke zwrotow.  Z praktyki wiadomo mi, ze zdarzaja sie klienci, ktorzy "kupuja" najpierw jakas rzecz, a potem noszac ja przez jakis czas, bezceremonialnie odnosza ja do sklepu. Obsluga takiej sytuacji jest niekomfortowa dla obu stron. Bo czesto klient w zywe oczy zarzeka sie, ze plama na ubraniu "juz byla", a sprzedajacy tlumaczy polityke zwrotow. Bywa, ze dochodzi do impasu. Zaobserwowane przeze mnie rozwiazanie pomaga uniknac takich zdarzen. Wczepiona w boczny szew zawieszka informujaca o tym, ze po jej zerwaniu rzeczy nie mozna oddac w znacznym stopniu pomaga wyeliminowac naduzycia. Trudno ja ukryc. Jej koszt jest relatywnie niski. Kwestia przekalkulowania czy zainwestowanie w takie rowzwiazanie pomoze nam obnizyc koszty nieuzasadnionych zwrotow. Co na ten temat sadzicie?