Definicja konkurencji jest uzależniona od naszego sposobu myślenia o biznesie. Budując firmę i definiując swoich klientów, a przy okazji konkurencyjne rynki, często postrzegamy inne podmioty jako te, które ograniczają nasz udział w rynku. Teoretycznie tak jest, choć z konkutencją lepiej żyć dobrze. Co więcej, warto ją niekiedy polecać! Dlaczego? W sytuacji, gdy nie możemy sprostać wymaganiom klienta, nie damy rady odpowiedzieć na jego potrzebę, a zdajemy sobie sprawę, że konkurencja będzie w stanie go usatysfakcjonować, możemy pokusić się o taki ruch. Co zyskamy?
1. Regułę wzajemności - konkurencyjna firma może zadziałać podobnie, gdy zdarzy jej się analogiczna sytuacja.
2. Zadowolonego klienta, w którym zbudujemy obraz nas jako organizacji godnej zaufania, która nie tylko chce wyciągnąć od niego pieniądze, ale która autentycznie dba o jego dobro.
Na przykładzie jednego z basenów, który odwiedziłam niedawno chcę zaprezentować prosty pomysł: stojak z ulotkami partnerów. 









Po dłuższej chwili zastanowienia, większość z ulotek dotyczy konkurencyjnych działalności. Chodzi o biznesy, które zabiegają o klientów w ich czasie wolnym. Jednak współpraca w tym zakresie może przynieść obu stronom więcej pożytku, niż szkody.
Idąc krok dalej, warto czasem połączyć siły we wspólnych działaniach na rzecz klientów w przypadku biznesów bezpośrednio ze sobą konkurujących, np. hoteli, pensjonatów nad morzem czy w górach. Np. wspólne działania promocyjne przyniosą zainteresowanym więcej korzyści i obniżą koszty. Na końcu sam klient będzie zadowolony, a czy nie o to w tym wszystkim chodzi?