Wyobraźmy sobie sytuację, że zdecydowaliśmy sie na zakup nowej pary dżinsów. W sklepie wydaje nam się idealna. Pasuje nam ich krój, kolorystyka i sposób wykonania. Wracając do domu okazuje się, że spodnie nie pasują nam do reszty ubrań. Ponownie przymierzając je nie czujemy się w nich tak komfortowo.
Koleżanka doradza nam, żeby iść do sklepu i dokonać zwrotu. Zachęceni jej słowami udajemy się do placówki i okazuje się, że sprzedawca odmawia nam przyjęcia towaru. Czy ma rację?
Kupując w sklepie towar, konsument zawiera umowę sprzedaży. Wbrew naszym przyzwyczajeniom (dzięki sieciom handlowym)


sprzedawca nie ma obowiazku przyjecia zwrotu kupionej rzeczy tylko dlatego, ze konsument sie rozmyslił.
Sieci chcąc utrzymać nas jako swoich klientów oferują szereg udogodnień w tym temacie - zwroty w ciągu 7, 14 czy 30 dni, niektóre nawet nie wymagają metek. Jednak należy pamiętać, że jest to ich ukłon w stonę klienta.
Jeśli sklep nie chce wprowadzać takiej polityki, nie musi. Alternatywnym rozwiązaniem, może być umowa między konsumentem a sprzedawcą co do mozliwosci zwrotu niewadliwego towaru. Warto wtedy zapisać ten dodatkowy warunek umowy, nawet odrecznie, np. na paragonie.

Źródło grafiki: Xhttp://www.okazje.info.pl/okazja/inne/tablica-informacyjna-zwrot-towaru-w-dniu-zakupu.html