To, co Polakom wydaje się niemożliwe, w krajach Europy Zachodniej zakaz handlu obowiązuje od wielu lat. Mieszkańcy tych krajów nie spędzają niedziel w galeriach handlowych i supermarketach. Za zakazem handlu optują przede wszystkim pracownicy marketów. NSZZ Solidarność argumentuje swoje postulaty tym, że około 250 tys. pracowników, głównie kobiet, pracuje w niedziele w hipermarketach, zamiast poświęcać ten czas na wypoczynek czy spędzenie go z najbliższymi. W związku z tym, w ubiegłą niedziele przed sklepami wielkopowierzchniowymi w dużych miastach działacze NSZZ Solidarność rozdawali ulotki, informując o swojej akcji.

Temat wolnych niedziel jest przedmiotem publicznej debaty od kilku lat. Polacy przyzwyczaili się do tego, że zakupy można robić prawie cały rok. Wielu z nich nawet w dni wolne od handlu idzie do sklepu "z przyzwyczajenia" i natrafia na informację o zamknięciu sklepu. To, co dla pracowników sklepów jest powodem do narzekań, przedsiębiorcy nazywają "wygodą klienta". Z drugiej jednak strony jesteśmy nadal społeczeństwem "na dorobku", a zamknięcie sklepów obniżyłoby dochody wielu rodzin. Zmiany, które potencjalnie mogą być wprowadzane spowodują zamieszanie jedynie na początku. Jak do wielu rzeczy, w końcu społeczeństwo się przyzwyczai. Zadowolony klient "przestawi się" i na zakupy, jak reszta Europejczyków, pojedzie w sobotę.




.